:: Witaj w Tawernie Four Ways, nieoficjalnej stronie poświęconej grze Mount&Blade


O grze...
autor: Menda

mount & blade      Pierwszy raz grę Mount & Blade zobaczyłem, gdy siedziałem u kumpla Puzona w stanie otwierającym już niektóre kłódki do światów astralnych. Pomyślałem wtedy- całkiem sympatyczna gra, rycerze harcują po ekranie jak wszy po amerykańskich żołnierzach w japońskich obozach jenieckich podczas II WŚ, zero magii, w sumie jakaś odmiana od przesyconych kulami ognia światów D&D czy Warhammera. Właśnie tego było mi trzeba- rozwiązywania problemów przy pomocy zweihandera, kuszy alibo całkiem zgrabnej, niby- ormiańskiej-szabelki, a nie dobierania wysublimowanych czarów aby nękać żołdaków wroga. I już wysuwa się naprzód pierwszy plus- realizm, jesteśmy człowiekiem żywcem rzuconym w mediewalne realia i tyle, nic dodać nic ująć. Świat jest fikcyjny, a nie fantastyczny.
      Po aktywowaniu wersji shareware zrazu rzuciłem się w wir walki. I co się odznacza, hm, grafika prawdę mówiąc jest niezła choć tekstury - widziałem lepsze, postaci - no tutaj mały plusik, ładnie zrobione, realistyczne. Ekwipunek również jest odwzorowany nienajgorzej. Ale to tak jak jeździć mercedesem po zasranej drodze, niezbyt miłe wrażenie. Chociaż np. cienie, tutaj twórcy się wyraźnie postarali, widzimy np. słoneczko przed sobą a cień mamy za sobą, miły szczegół. Jeśli już mówimy o tym co działa na zmysły, to dźwięki oręża zatapiającego się w trzewia wrogów- miodzio, poprawia to nastrój i zachęca do podjechania z lewej strony kolejnego bandyty i zmuszenia programu do otworzenia konkretnego pliku dźwiękowego. No tętent kopyt też sympatyczny, ale czego mi brakuje- odgłosów przyrody, ptaszków ćwierkających, gdy zapada noc- cykania świerszczy, efekt byłby niesamowity.

      Nasz bohater może na początku być giermkiem, łowcą, kupcem tudzież kapłanem. Pierwszy posługuje się bronią białą, drugi wszelkimi broniami miotającymi pociski trzeci zajmuje się … handlem (!) a ostatnim nie grałem, więc nie mam pojęcia jakie jest miejsce kapłana w świecie M&B, a może lepiej- świecie średniowiecza. Najwięcej czasu poświęciłem postaci pierwszej i sporo satysfakcji w zamian otrzymałem. Zaczynamy jako bidny chłopak w mieście Zendar, w tle mamy wojnę dwóch zwalczających się frakcji Swadianów (utożsamiłbym ich z ogólnie pojętą Europą Zachodnią) i Vaegirów (szable, kołpaki - nic tylko Litwa, Ruś, Nowogród). Dodam, że takich utożsamień jest więcej np. formacja "sea raiders" i chociażby miły pan w nordyckim hełmie, który po spotkaniu z naszą kampanią mówi "Aj willl dhhhink fhhom yohhhr skhalll!!!" przywołuje na myśl Wikinga czy Warega, dalej- mamy okazję spotkać tzw. oddziały które w nazwie mają "khergit"- Mongołowie, najprawdziwsi- stroje i to że nie można ich ścigać konno bez tarczy, bo jadąc konno szyją z łuków celnie, nawet odwróciwszy się tyłem do kierunku jazdy, a steppe bandits- Kozacy, Tatarzy, lekko uzbrojeni, ale bitni i też nieźli w łucznictwie. Mamy więc szereg aluzji historycznych, co bardzo cieszy, tylko bandyci wszędzie tacy sami… I tak wyżynając wrogów, opowiadamy się po jednej ze stron konfliktu- albo stajemy się Swadianem albo Vaegirem. Z tym wiążą się questy jakie później otrzymujemy od oficjeli tych frakcji. Możemy też parać się eskortowanie karawan czy tropieniem bandytów.

      Przez całą grę oczywiście rozwijamy swoje umiejętności, podnosimy współczynniki siły, zwinności, inteligencji, charyzmy i poziom władania różnymi rodzajami broni (jednoręczna, dwuręczna, łuki, kusze i broń miotana - noże, oszczepy,… topory). Umiejętności są różnorakie i o nich najlepiej poczytać sobie w osobnym dziale na stronce, ja powiem tylko, że jest ich sporo i każda bardzo ułatwia grę- ale ze mnie kurwa odkrywca…
mount & blade       Dynamika walki przyprawia o pozytywną palpitację serca i jest piękna do granic. Gdy staje naprzeciw siebie po 20 chłopa by za chwilę biec na siebie wrzeszcząc i wydając inne straszliwe dźwięki, każdy włosek na ciele ma prawo stanąć dęba. Mamy też do wyboru szereg ciosów bronią białą- pchnięcie, sztych, cięcie, co wzbogaca jeszcze realizm bitwy. I potem to całe pole bitwy zasłane trupami… niesamowite wrażenie.

      No i kwestia towarzyszy podróży, których rekrutujemy w karczmach lub odbijamy wrogom, którzy prowadzą ze sobą korowód jeńców. Na początku gry mamy określoną ilość możliwych do rekrutacji towarzyszy, każdemu musimy płacić żołd, a górną granicę ilości możliwych kompanów podnosimy wraz z charyzmą i umiejętnością przywództwa (leadership). W karczmach zazwyczaj możemy rekrutować jedynie słabe jednostki od farmerów, chłopów do jakiś tam milicjantów miejskich, którzy w starciu z grupą jeźdźców Vaegirskich przysłowiowego chuja mogą. Ale na szczęście każdy z maluczkich ma możliwość awansu i wszelkie drabinki rozwoju na stronie znajdziecie. Powiedziałem o możliwości odbicia jeńców np. idzie sobie patrol Swadianów prowadzących w charakterze jeńców 4 Vaegirskich rycerzy, rozgramiamy patrol (co nie będzie łatwe przy pomocy wieśniaków, ale może się udać, czemu nie…) i wcielamy do naszego oddziału za darmo (w karczmach należy uiścić opłatę początkową każdemu nowozatrudnionemu wojakowi), chociaż oczywiście żołd trzeba będzie rycerzom płacić- 39 denarów na tydzień, dla porównania wieśniak dostaje 2. Ale jest za co płacić, szczególnie polecam opcję sformowania kompanii jeźdźców i rycerzy, wtedy bardzo szybko będzie się można przemieszczać i bez problemu nękać nieprzyjaciela.

      Teraz może króciutko o mankamentach. Po pierwsze, gra po dwóch dniach robi się liniowa, te same questy "przynieś, podaj" czy łapanie wrogich satrapów tudzież dostarczanie wiadomości do sąsiedniego miasta mogą naprawdę nudzić. Ale jeśli ktoś ma zapał i samozaparcie- nie ma problemu. A jeśli ktoś zapału nie ma- instaluje moda, ja ostatnio grałem w "Dukes & Mercenaries" - super mod, przenosi nas w realia XV w. - czyli już możemy postrzelać z arkabuza, polecam! Mamy tam ogromną ilość nowych broni, koni i wdzianek. Innym mankamentem jest to, że aby pograć naprawdę bez zacinek trzeba posiadać 256 - 512 MB RAM, gdyż jeśli atakujemy jakąś ogromną frakcję i ustawimy battlesize (ilość jednostek na mapie) na maxa- to będzie się cięło niesamowicie.

      Mimo powyższych mankamentów mamy przed sobą grę kompletną, z bardzo elastycznym enginem, który przy pomocy odpowiedniego moda potrafi przenieść nas w czasy konkwistadorów, wojen napoleońskich czy nawet… II WŚ (!). Poza tym, grafika jest ok., dźwięki piękne, realizm niesamowity, wybitka jak się patrzy. Wszystko to składa się na całość, przy której człowieka dupa boli od siedzenia 8 h przed kompem i to jeszcze w pozytywnym stresie, czy aby wrogi magnat, którego mieliśmy złapać nie obrał innej drogi do punktu X. I to jest siłą tejże gry, grywalność, niesamowite przyssanie do kompa na spory okres czasu, nic dziwnego, że chodzę ostatnio spać o 3 a wstaje o 12, ale w sumie satysfakcja jest. Więc sięgnijcie po tę grę czym prędzej, warto, warto, po trzykroć - warto!


Menda      

© 2006 www.mountblade.info Wszelkie prawa zastrzeżone. Design & HTML by soner